59-700 Boleslawiec

Tel: (075) 612 13 01

Miejskie Przedszkole Publiczne nr 1 w Bolesławcu

godło

Koncert "Co tak huczy, co tak grzmi? Gnomy, trolle oraz my"

          W czwartek, 13.12.2018r., uczestniczyliśmy w kolejnej przygodzie z Lubuskim Biurem Koncertowym.  Tym razem czekała nas wikińska wyprawa!

          Poznaliśmy na niej biednego, ale odważnego chłopca - Włóczykija - który opowiedział nam o swoich wspaniałych podróżach. Szybko opuścił mury swojego biednego domku, czule żegnany przez swojego tatę, aby w dalekim świecie poszukać szczęścia. Przewodnikiem były mu jego oczy, zawsze spragnione nowych miejsc. Nogi niosły go niestrudzenie, aż trafił na statek starego króla Ragnara, władcy norweskich ziem.  Ragnar pozwolił Włóczykijowi podróżować z nim i jego załogą, bo polubił bystrego chłopca. Jednakże po jakimś czasie, postawił chłopcu warunek, co do dalszej wspólnej przygody. Po zawinięciu do portu, hen na północnych rubieżach kraju, król poprosił Włóczykija, by ten przyniósł mu instrument, który przypominał królowi o jego młodzieńczych latach. Chłopiec bez strachu przemierzał niegościnne ziemie, napotykając na swej drodze gnomy, tolle, a wreszcie i Wikingów. Ponieważ miał dobre serce, ale też poczucie humoru, zawsze znajdował przyjazne towarzystwo. Opowiadał swoim kompanom o prośbie króla, a oni odwdzięczali się chłopcu, dając mu za niewielkie przysługi, różne ciekawe instrumenty - flety z rogów bydlęcych, bębny obleczone zwierzęcą skórą, drewniane kantele. Ale nie o te instrumenty chodziło Ragnarowi. W końcu niepocieszony król wyrzucił Włóczykija z pokładu. Smutny chłopiec, siedząc na plaży, przetrząsał swój plecak. Wyjął z niego podarek od ojca, który przypominiał mu wspaniałe chwile jego dzieciństwa. Gdy zaczął grać na tarabuce, muzyka przeniosła go do krainy radosnych wspomnień.  Z zamyślenia wyrwał go głos Ragnara: "Włóczykiju - to o ten instrument mi chodziło! Znalazłeś go!"  Zaskoczony chłopiec odpowiedział: "Wcale go nie szukałem. Miałem go ciągle ze sobą". I w ten sposób bedny ojciec odmienił los swojego syna. Król zabrał chłopca z powrotem na pokład. I tak Włóczykij odnalazł swoje szczęście..... Okazło się nim, a właściwie okazała - córka króla :-)

        Porwała nas ta surowa, morska przygoda. Jak zwykle, świetnie się przy niej bawiliśmy.

Pliki do pobrania